|
Różne
oblicza tożsamości Wystawa
"Tożsamość/Identity" jest projektem europejskim.
Uczestniczą w niej jedna artystka i czterech artystów z Wrocławia.
Sponsorami są: Ambasada RP w Berlinie, berlińskie
Stowarzyszenie NIKE2001 - Polskie Kobiety w Gospodarce i Kulturze oraz
firma edge charter z wschodnio angielskiego miasta Norwich w County
Norfolk. Ten przekraczający granice europejski pokaz sztuki w Wrocławia
prezentowany jest w wieloetnicznej berlińskiej dzielnicy Wedding,
gdzie mieszkają mówiący po polsku Turcy, niemieckojęzyczni
Polacy, Rosjanie, Arabowie, Afrykańczycy, Koreańczycy,
Wietnamczycy, Mongołowie, Brazylijczycy i przedstawiciele bardzo
wielu jeszcze narodowości. Dlatego nikt się tutaj nie dziwi,
kiedy spotyka w białoruskim zakładzie krawieckim mówiące
po rosyjsku Haitanki.
Tożsamość
tożsamości nierówna Wystawa
"Tożsamość/Identity" jest zarazem wystawą
21 wieku, która doszła do skutku dzięki środkom
nowoczesnej komunikacji. Na początku 2007 roku znalazłam w
mojej skrzynce pocztowej emaila od nadawczyni US z Polski z prośbą
o pokazanie polskiej wystawy zbiorowej w Berlinie. Nie znałam
Urszuli śliz, która
wtedy do mnie napisała. Po pewnym wahaniu zdecydowałam się
na tę przygodę, do której przekonał mnie katalog wystawy,
wysłany jako plik PDF w mailu od artystki z Wrocławia. To ona
wymyśliła w 2006 projekt pod tytułem "Tożsamość/Identity"
i jako kuratorka zaprosiła do udziału w nim artystki i artystów
z Wrocławia, którzy niezależnie od siebie pracowali nad
tematem tożsamości. Ten zbiorowy pokaz eksponowany był w
kilku punktach miasta nad Odrą, gmina Wrocław sfinansowała
katalog. Wystawa, którą otwieramy dziś w Otto-Nagel-Galerie,
nie jest identyczna z pierwszą "Tożsamością".
Niektórzy artyści, w tym kuratorka, Krzysztof Wałaszek, Jerzy
Kosałka i Marek Sienkiewicz pokazują, obok prac,
reprodukowanych w katalogu, nowe dzieła. Malarka Renata Bryjanowska
nie mogła wziąć udziału w berlińskiej
ekspozycji, dlatego nie ma tu jej obrazów. Projekt "Tożsamość/Identity"
nie jest tworem statycznym, rozwija i zmienia się jak wszystko w
życiu, w sztuce i w osobowości człowieka.
Manipulowani
konsumenci i wierni Mnie
w tej wystawie fascynuje przede wszystkim to, co najbardziej lubię
w sztuce: redukcja do spraw istotnych, czyli oszczędna,
minimalistyczna forma i jasna treść wyrażona przy pomocy
wizualnego i ogólnie zrozumiałego języka. Chodzi głównie
o język znaków i seryjność, widoczne mniej lub bardziej
we wszystkich obecnych tu pracach. Multimedialne dzieła pokazywane
w Otto-Nagel-Galerie: obrazy, obiekty i instalacje tworzą imponujący
pokaz przestrzeni tożsamości i jej licznych przejawów.
Przestrzegają one równocześnie przed fałszywą,
narzuconą tożsamością. Artyści, przede
wszystkim Przemek Pintal i Krzysztof Wałaszek, podkreślają
w swoich obiektach, że pogardzające człowiekiem i
eksterminujące ludzi ideologie: narodowy socjalizm i komunizm co
prawda już odeszły do lamusa historii. Pokazują równocześnie,
że zostały one zastąpione przez "łagodny"
totalitaryzm, czyli konsumizm, który panoszy się tak samo
agresywnie i ofensywnie, jak inne izmy. Jego grupą docelową są
konsumenci, mający bezmyślnie nabywać materialne i
duchowe produkty i mnożyć kapitał producentów i usługowców.
Prace tych dwóch artystów są zarówno poważne jak i
ironiczne. Pokazują zakłamanie instytucji merkantylnych, państwowych
i religijnych: reklama, państwowa i kościelna propaganda służą
przede wszystkim manipulacji. Na samym początku wystawy widzimy
instalację ścienną „Teraz i zawsze”. Jest to pierwsza
linijka modlitwy i zarazem motto ultrakatolickiej rozgłośni
"Radia Maryja" i "Telewizji Trwam", należących
do koncernu medialnego redemptorysty Tadeusza Rydzyka z Torunia. Pod
napisem wiszą dwa trujące grzyby: to komentarz artysty
Krzysztofa Wałaszka do propagandy nienawiści i nietolerancji,
szerzonej wśród starszych głównie słuchaczek przez te
rzekomo katolickie media.
Zakłamani
patrioci biało-czerwoni Marek
Sienkiewicz rozprawia się z polskim patriotyzmem. W tym celu odwołuje
się do ornitologii. Chce zbudować domek dla każdego
polskiego ptaka, w preferowanych biało-czerwonych narodowych
barwach i namówić sztandarowego polskiego orła do powrotu.
Prowadzi nieznośnie instrumentalizowany przez polityków, szczególnie
w minionych dwóch latach, patriotyzm ad absurdum, stawiając
pomalowaną na biało-czerwono drabinę koło domku dla
ptaków, do którego nie ma wejścia. W ten sposób obnaża
zadekretowaną polskość, zakłamane i z góry
narzucone patriotyczne symbole. Jak i czy ma kochać swoją
ojczyznę (albo też matczyznę), o tym powinien decydować
każdy sam, także najdziwniejszy nawet ptaszek.
Germańscy
bogowie i polska żółć Prace
Jerzego Kosałki są z jednej strony przyczynkiem do dyskusji o
niemieckiej historii miasta, które do maja 1945 roku nazywało się
Breslau. O genezie swojego modelu "Niemcy już przyszli" mówi:
"Kiedy w latach siedemdziesiątych po raz pierwszy zwiedzałem
Wrocław, trafiłem do miejsca, w którym kiedyś przemawiał
Hitler. Zaprojektowana przez Maxa Berga i wybudowana w 1913 roku Hala
Stulecia jest światowym zabytkiem. To jedna z pierwszych
konstrukcji żelbetonowych o tak potężnych gabarytach.
Obok stoi iglica, mianowana odgórnie symbolem miasta. Została
zbudowana w 1948 roku tylko po to, żeby wizualnie zdominować
monument Hali, nazwanej wtedy Halą Ludową. Takie zadanie
dostali organizatorzy Wystawy Ziem Odzyskanych od pewnego ministra, który
wizytując jej teren zauważył, że największą
budowlą będzie tam 'germański garnek'. Zadanie wykonano,
iglica (o wysokości 100 m) dwukrotnie przewyższała Halę
(o wysokości 45 m). Na szczycie umieszczono koronę z ośmiu
okrągłych luster (o średnicy 3 m), które zostały
strącone w dniu otwarcia przez piorun. Czyżby to była
zemsta germańskich bogów? Myślę więc, że dla
Niemców jest to szczególne miejsce i o tym mówi ta praca, i mówi też
o tym, że NIEMCY JUż
PRZYSZLI, bo to jest prawda, bo przecież sztuka to prawda, co widać".
Jego również pokazywana w Otto-Nagel-Galerie instalacja „Polska
żółć” poświęcona jest innemu tematowi, który
interesuje artystę. To polski charakter narodowy, którego cechą
charakterystyczną jest podobno bezinteresowna zawiść. Biało-czerwoni
patrioci są w rzeczywistości żółci od zawiści,
jeżeli tylko przypuszczają, że ich sąsiadom może
powodzić się lepiej. Z tym jak widać ironicznym i gorzkim
dziełem polemizuje "Pamiętnik (Jeden miesiąc z
mojego życia)", pokazujący zadowolonego i szczęśliwego
Polaka, artystę Krzysztofa Wałaszka. Jednak umieszczone obok
"Pamiętnika" zdanie: "Po co tego tyle? " stawia
jego trwające przez miesiąc szczęście pod znakiem
zapytania.
Log_owalna
hybryda Dużo
pytań, na które jest jeszcze więcej odpowiedzi. Jedno jest
pewne: wystawa "Tożsamość/Identity" jest
zbiorowym pokazem z jedną tylko damą. Urszula śliz
odnosi się bowiem w swoich obrazach do kobiecej tożsamości.
Jej wizualizacji służy forma, która nazywa _log. Jest to, jak
mówi artystka: "powtarzalna forma ulegająca przeobrażeniom,
lokalnym kolorytom, (de)konstrukcji i formowaniu. Nie bez znaczenia jest
tu ów kształt nawiązujący do roślinnej sygnatury,
jest w swoim wyobrażeniu formą obłą, co
niezaprzeczalnie nawiązuje do miękkości 'kobiecego'
fenotypu. Materialna identyfikacja formy staje się moim odciskiem
palca, bowiem każdy posiada i buduje własne hybrydy".
Po
"Tożsamości" nadejdzie koniec Zbiorowy
pokaz "Tożsamość/Identity” jest ostatnią
wystawą w Otto-Nagel-Galerie na Seestrasse 49 w berlińskiej
dzielnicy Wedding. Po 20 grudnia 2007 roku nie będzie już tego
jasnego, inspirującego i ekscytującego miejsca w dzielnicy, którą
ojcowie miasta chętnie nazywają zapalnym punktem socjalnym.
Mam nadzieję, że długo zostaną po nim ślady
pozostawione przez dzisiejszą i minione wystawy, nawet, jeżeli
istnieć one będą tylko w naszej pamięci i w "Archiwum”
kierowniczki galerii. Dziękuję bardzo, vielen Dank, Tanja
Hofmann! Text © Urszula Usakowska-Wolff 24.11.2007 "Tożsamość/Identity"
Sponsorzy
wystawy "Tożsamość/Identity":
|