|
PRZYSTANEK
BERLIN Jest niebieskim Mercedesem, ma 24 lata i tablicę rejestracyjną KR 736 EJ: od ponad roku to ruchome dzieło sztuki z Krakowa po ulicach naszej Europy mknie. 10 lipca Polish Art Bus zawitał do galerii Dada Post, gdzie, we współpracy z Bezirksamt Reinickendorf, zaprezentował spektakl artystyczno-muzyczny KR 736 EJ. On Tour. Total Muzykal & Wizual Show, który pokazywany był następnie od 11. - 18. lipca 2009 także w Lipsku, Dreźnie i Norymberdze.
Pierwsze skrzypce w tym multimedialnym i interdyscyplinarnym widowisku gra Piotr Lutyński (* 1962), wszechstronnie utalentowany artysta: malarz, rzeźbiarz, instalator, performer i muzyk z Krakowa, który rok temu wymyślił niebieski autobus jako projekt i obiekt sztuki o bujnym życiu wewnętrznym i zewnętrznym. W środku znajduje się bowiem galeria z artoteką, biblioteką, wideoteką i płytoteką: imponujące, ile sztuki może się zmieścić w jednym niewielkim pomieszczeniu! Przestrzeń wokół KR 736 EJ zamienia się natomiast w widownie i dyskotekę, gdzie oglądać, słuchać i tańczyć można do muzyki, dobiegającej z góry. Na dachu Polish Art Busa gra bowiem międzynarodowa, objazdowa trupa wielo instrumentowa, w skład której wchodzą: wspomniany pierwszy skrzypek Piotr Lutyński, skrzypek Jerzy Wroński, Małgorzata Tekiel (gitara basowa), Marek Kozica (wiolonczela), Walenty Dubrowski (harmonia), Krzysztof Chwedczuk (bębny), Jan Trzupek (mandolina) oraz irlandzki saksofonista i flecista Tony Wrafter, który najlepiej czuje się w Krakowie i w drodze. Nagłośnieniem zajmuje się Ryszard Nowak; operator kamery Marcin Gulis jest zarazem kierowcą. Menedżerem tego totalnego widowiska jest Olek Wityński, właściciel legendarnego klubu artystyczno-muzycznego Alchemia na krakowskim Kazimierzu. Estetyka Polish Art Busa nawiązuje do wozów cyrkowych, do obwoźnych bud, obecnych na festynach ulicznych - tej współczesnej wersji dawnych jarmarków i odpustów, do wozów na paradach ulicznych i do naszego mitycznego Wozu Drzymały, który na początku ubiegłego wieku przez jakiś czas skutecznie opierał się władzom pruskim, nie chcącym mu wydać zgody na budowę domu. Bus KR 736 EJ też się opiera, mianowicie rynkowi sztuki, który lansuje trendy i nazwiska, instrumentalizując i wykorzystując artystów dla własnych, zarobkowych celów. Ten interdyscyplinarny projekt artystyczny jest anarchistyczny, nonkonformistyczny, lokalny, globalny, masowy, indywidualny i międzypokoleniowy, bo słuchać i oglądać go można w różnych miejscach i w każdym wieku. Jest czymś w rodzaju stałego Ready-made, ciągle tworzącego się wewnątrz i na zewnątrz Polish Art Busa na nowo. Grajkowie na dachu kontynuują najlepsze tradycje Wielkiej Improwizacji, której są mistrzami: zaczynają grać i nigdy nie wiadomo, co usłyszymy, ale na pewno będzie to dobrze brzmieć. Tak, jak coś podobnego do "Bolera" Ravela, przy którym mało, że publiczności wibrowało całe ciało, ale przede wszystkim hormony, sprzyjające kontaktom międzyludzkim.
Narodziny
(w) Dada Post Nic
dziwnego, że na przystanku Berlin Polish Art Bus z Krakowa zatrzymał
się właśnie w galerii Dada Post. Prowadzi ją od
kilku tygodni znany artysta Howard McCalebb, rzeźbiarz z Nowego
Jorku, który kupił byłą wędzarnie ryb König na
Nordbahnstrasse 10 w sielskim Reinickendorfie i zamienił ją w
magiczne, tętniące życiem miejsce sztuki z pracowniami,
salami wystawowymi i podziemnymi instalacjami. Kuratorem galerii Dada
Post jest natomiast Marcel Hager, berliński konceptualista z okolic
Sttutgartu, promotor polskiej sztuki w Niemczech, od początku lat
dziewięćdziesiątych związany głównie z
krakowskim, awangardowym, czyli ożywczo dadaistycznym środowiskiem
artystycznym, w którym duch I. Grupy Krakowskiej, a także nieśmiertelnego
Duchampa i Schwittersa wiecznie żywy. Świat jest mały i
często całkiem udały, dlatego też w Dada Post posłuchać
można było grajków na dachu i oglądać można
teraz wystawę pierwszego ich skrzypka Piotra Lutyńskiego z
cyklu "Narodziny", która w trzech wymiarach pokazuje, że
na początku wszystkiego było jajko, czyli organiczne
Ready-made, a na początku sztuki wręcz przeciwnie, bo
geometria w konstruktywistycznym stylu. To symboliczne, że pokaz o
takim tytule odbywa się w wędzarni ryb, która w nowym życiu
narodziła się jako niezwykłe miejsce sztuki: Trochę
na uboczu centrum Berlina, a jednak w samym środku artystycznej
Europy. Nie, w samym środku twórczego świata. Tekst © Blada Dada 27.07.2009
|